piątek, 11 listopada 2016

Obrus szydełkowy

wreszcie udało się skończyć. Niby niewielki a zaczęłam robić elementy wiosną i doszło aż do jesieni. Chyba wolę jednak robić coś za każdym razem innego, a tutaj ciągle te same kwadraty.

Jeśli chodzi o pozytywy to kolejne kwadraty po zrobieniu trzech robi się prosto, szybko i tak bez myślenia. Co może doprowadzić do stanu uzyskiwanego podczas medytacji - jak gdzieś ktoś naukowo zbadał i napisał :-)). Taka wartość dodana szydełkowania :-)).
 Najbardziej podoba mi się wykończenie brzegów, proste, delikatne, łatwe do zrobienia.

 Obrus jest kwadratowy o wymiarach 150 cm x150 cm, i obecnie leży sobie na stole okrągłym.
Cieszę się że wreszcie skończyłam i podoba mi się. Ale zrobię jeszcze jeden, tym razem nie z elementów.
Poza skończonym obrusem ucieszyły mnie takie obrazki z ostatnich dni października :-))



A tymczasem grudzień coraz bliżej, szydełkowanie bożonarodzeniowe hurra :-)))

sobota, 10 września 2016

Ślubne dekoracje

Zdarzyło  mi się spróbować wielu technik rękodzieła, czy sztuki, ale to trafiło się pierwszy raz. Mianowicie dekoracje ślubne, jakie robi się z okazji ślubu w domu panny młodej i dekoracje w kościele. Wszystkie dekoracje na zewnątrz zostały wykonane ze sztucznych kwiatów, aby przetrwały różne warunki pogodowe.
Dekoracja wejścia:                                    Serca z różyczek:                             Girlanda nad wejściem:
                                            Wianki ze świeżego żarnowca na ogrodzeniu.

Wianek na drzwiach wejściowych.


                                                               Dekoracje w kościele:
                                                                    Bukiety z żywych kwiatów:

                                                                                    Dekoracja ławek:
A, i jeszcze kartka ślubna, a właściwie kartka z wkładką (na pieniądze)
                                                                            :-))))







czwartek, 11 sierpnia 2016

Cross stich i inne letnie sprawy

czyli po prostu haft krzyżykowy. Praca przyjemna choć trochę żmudna. Ale próbuję rożnych technik rękodzieła, więc nie sposób pominąć haft krzyżykowy. Właściwie jak sięgnę pamięcią haftowanie to coś z czym miałam okazję spotkać się już we wczesnej młodości ;-). Krzyżyki na zdjęciach powstawały w różnym czasie, ale dopiero teraz doczekały się światła dziennego. Wszystkie razem znalazły swoje miejsce na tej oto ścianie:
Pierwsze były korony:
Najwięcej powstało motylków:




 Jeszcze coś:
 I jeszcze bez oprawy, ale za to po przejściach:
 Lato trwa, chociaż pogoda różna, ale w tych polnych kwiatkach.............
przyniosłam takiego oto gościa.....
 Tymczasem w lesie znalazłam takie okazy:

Nie znalazły się one w tej smacznej tarcie, bo była tylko z warzywami:

                                                      :-))