piątek, 6 grudnia 2013

Christmas DIY

Co rok ozdoby na Boże Narodzenie gdzieś znikają, więc znowu wypada zrobić coś nowego. Niestety ceny ozdób czasami zwalają z nóg i przy zakupie większej ilości oczyszczają portfel dokładnie. Wiele ozdób można zrobić samodzielnie i tylko jest jeden rodzaj bombki, której chyba nie uda mi się zrobić. Mam na myśli tzw. bombkę z gniazdkiem.Wszystko z sentymentu do choinki z dzieciństwa. I to chyba będzie jedyny zakup bombkowy w tym roku.A kiedyś te bombki wyglądały tak:
Bombki innego rodzaju dopiero się robią. Najpierw były drobiazgi. Gwiazdki papierowe bardzo wdzięczne, zrobione z różnych rodzajów papieru (złote i srebrne z opakowania po waflach tortowych).
Tymczasem są łańcuchem ozdobnym w dziewczęcym pokoju. Odbijają róż z rolet.
A rolety uszyłam nieco wcześniej, kiedy oryginalne kiedyś białe, zrobiły się żółte i nie mogły dogadać się z biskupim różem.
Stare, już zdjęte, widać te granice żółci.

Nowe, bawełniane.
Podkładki pod filiżanki, bardzo świąteczne z racji koloru:

Tutaj się suszą:





Absolutne coś z niczego czyli wianki do zawieszenia gdziekolwiek:
Z niczego czyli rolek pozostałych ze zużytego papieru toaletowego.


Musiałam wypróbować też ową technikę wyplatania też "z niczego" czyli rurek z papieru gazetowego. Jak Boże Narodzenie to oczywiście choinka, trochę posrebrzona, ale trzeba jej dodać jeszcze jakieś szykowne ubranko:

Jak na pierwszy raz jakoś się udało i chyba wciągnęło mnie do zrobienia później może jakichś koszyków?
Zainspirowałam się też popularnymi w sieci tzw. cotton balls. Wyglądają bardzo przyjemnie zapalone, więc spodobały mi się na tyle, że postanowiłam zrobić je domowym sposobem. Niedzielne popołudnie zajęło mi owijanie balonów w ilości 17 sztuk i potem suszenie. A żeby było coś z niczego to wełna to resztki z innych robótek


Jedyny zakup jakiego dokonałam to lampki za grosze, które zostały wetknięte w powstałe sztywne kule.

Efekt końcowy, wieczorową porą :-))

 A i jeszcze kupiłam te sympatyczną parkę z ubiegłorocznych zapasów w zawrotnej cenie 2 zł za sztukę:

:-))
Domowej manufaktury przedświątecznej jeszcze nie zamknęłam, praca wre ;-)) 

sobota, 9 listopada 2013

DIY jesienne

Piękna i ciepła jesień nie sprzyja domowym robótkom, a raczej bardziej chce się wyjść i zachwycać się kolorami tegorocznej jesieni. Obecnie właściwie liście już spadły i żeby zachować na chwilę dłużej przyniosłam do domu dwa liście sumaka. Nie są już tak zachwycająco barwne, ale do pierwszego śniegu jeszcze będą cieszyć.
Ostatni tydzień nie był już tak piękny, ale energetyczne żółte kolory dyni, pomarańczowe poduszek pobudziły popołudniową energię do działania i zrobiłam kilka zaległych prac. Najpierw nostalgiczne pudełko na pamiątki.

Później tekturowe pudło na nieużywane buty po sezonie zyskało pokrywę i ubranko.  Jest na razie takie saute, ale potrzebuje jakiejś dekoracji, bo jest takie nijakie.
 Jeszcze pudełka na łazienkowe drobiazgi:
Jak już farba została otworzona to inne kolory dostał element dekoracyjny "do wszystkiego", pierwotnie brzydko złoty:
 A i jeszcze pufa w nowym obszyciu, na zimę
A jak maszyna do szycia była rozłożona, to pudełkowy kostium a la Chanel z rozmiaru 52 został zmniejszony do 38. Kosztował całą złotówkę, ale co za guziki!
Dokładnie rok leżały zasłonki - uszyte. Namalowane zostały też czerwone pasy farbką do tkanin, ale zabrakło mi odwagi do przeniesienia grafiki, zwyczajnie szkoda było mi zepsuć tego no powstało. Po roku odwagi zebrało się na tyle, że zasłonki zyskały grafikę za pomocą nitro. I wiszą...Widoczne prześwity na zdjęciu naturalnie nie są widoczne. Komplety zasłonek są dwa - więc tym bardziej szkoda mi było zepsuć.

I już na koniec kwiaty....na słodko ;-)


 I prawdziwe (niech żyje biedronka) ;-)))

Czy następnym razem będzie już zimowo?

czwartek, 10 października 2013

Zimowy zestaw ratunkowy

obowiązkowo musi być! Najważniejsze, że powstaje z tego co urosło we własnym ogródku lub z dala od zanieczyszczeń. Najwcześniej zbieram, właściwie zrywam pięknie pachnącą lipę i suszę jej kwiatostany. Napar z lipy jest niezastąpiony przy przeziębieniach, zaaplikowany gorący na noc stawia na nogi! Do tego obowiązkowo syrop z cebuli na kaszel jeśli takowy się pojawia i właściwie aptekę omijamy z daleka już od dawna. A bywało ciężko zwłaszcza z kaszlem, jesienią od listopada do grudnia i wiosną od marca do maja.
Do popijania non stop miodzik rozpuszczony w wodzie lekko ciepłej, z pasieki bardzo eco.


A to odpowiedż dla ciekawskich: co to jest?-poidełko dla pszczół- obrośnięte mchem w miejscu gdzie kroplami płynie woda.
Ale wracając do suszenia to w ogrodzie pięknie rozrasta się mięta, idealna do zimowej herbatki. Aromatycznie pachnie nawet dłuuuugo po suszeniu. Tak samo po zaparzeniu.Takiego aromatu próżno szukać w sklepowych ofertach.

W dużych ilościach rozsiała się melisa, więc i tego zimą nie brakuje, na wszystkie rozterki nerwowe zawsze dobra, o każdej porze roku.
Suszone grzybki obowiązkowo:
Co rok lubię zrobić jakieś nalewki, choć wielkim amatorem alkoholu nie jestem. Smakuje tylko w dobrym towarzystwie, na poprawę humoru. Zawsze robię pigwówkę, ale w tym roku z pigwą krucho, więc jak się zdobędzie to będzie, a jak nie, trudno. Będzie za to nalewka z winogron, którego było sporo w tym roku. Sok winogronowy już zapakowany w butelki, a z części powstała winogronówka o pięknym rubinowym kolorze.



Z tym zestawem zima nam niestraszna (a rosyjscy naukowcy przepowiadają w tym roku zimę stulecia)
;-))