wtorek, 14 czerwca 2016

Barefoot sandals

widziałam na różnych stronach w sieci i jakoś omijałam ten wzór. Aż tu zostałam poproszona o takie właśnie ozdoby na stopę. Powstały baaardzo szybko, chwila właściwie i z resztki jakiejś niezbyt grubej włóczki. Są taką fajną ozdobą na lato.








Tu na moich stopach może nie wyglądają najpiękniej, ale lepiej jest już w połączeniu z konkretnym ubraniem. Pasują do sukienek, spodenek, spódnic.


  
Oprócz chwili szydełkowania utrwalam pyszną zupę szczawiową z kluseczkami lanymi, aby zimą tym obrazkiem przypomnieć sobie najpiękniejszą porę roku.
 :-)))

wtorek, 7 czerwca 2016

Dziewczyna z perłą

intrygowała mnie od wczesnej młodości, odkąd zaczęła interesować mnie sztuka przez to duże S. Jak dotąd nie udało mi się obejrzeć tego dzieła w oryginale. Znajduje się obecnie w muzeum Mauritshuis w Hadze,  nazywany Mona Lisą północy lub Holenderską Mona Lisą' Chociaż nie bardzo podoba mi się malarstwo holenderskie, to to dzieło gdzieś mi utkwiło w pamięci przez wiele lat. Aż któregoś dnia coś mnie podkusiło spróbować.
 Nieśmiały szkic:
A potem już poszło.



 I znalazłam nawet ramę odrobinę podobną do oryginału ;-).
 A tutaj wartość dodana mojej kopii. Nie wiem czy tak jest u Vermeera z oryginałem, ale moja Dziewczyna dalej "chodzi za mną", ale teraz w ten sposób, że śledzi wszystkich wzrokiem z któregokolwiek miejsca nie patrzeć by na nią :-).
Z lewej............                                     Na wprost..............                                Z prawej.................

Tu szkic ołówkiem- portret córki koleżanki.
I pierwszy portret mojej córeczki

Ot takie sobie malowidła ;-))
Na absolutny koniec takie zdjęcie z sieci  - niech będzie zapowiedzią następnego posta:

wtorek, 3 maja 2016

Tapicerowanie

trudna to sztuka, wymagająca odpowiednich narzędzi, właściwych tkanin, sporo czasu, dużo siły fizycznej i trochę cierpliwości.Gdyby jeszcze chodziło o jeden przedmiot, ale w przypadku czterech krzeseł to już nie jest łatwo. Poprzednie obicie krzeseł to przypadkowa tkanina kupiona w sh. Podobał mi się wtedy ten kolor, ale tkanina była zbyt cienka. Tutaj są chyba dwie warstwy i jeszcze warstwa bawełny.
Ale marzeniem był ciemny aksamit. Jako że funduszy ciągle brak na kupno nowej tkaniny, a i kolory nie te, które mi się podobały, to krzesła odstały w różu swoje 5 lat. Aż do przypadkowej kolejnej wizyty, w przypadkowym sh. Tam, pewnego dnia na wyprzedaży  za 1 zł, czekał na mnie..........długi kawał pięknego głębokiego granatowego aksamitu :-). 
I tak krzesła zostały poddane ponownej metamorfozie i odświeżeniu.
 I teraz wyglądają tak, jak chciałam od początku.
Z dodatkiem listwy tapicerskiej pinezek w kolorze srebra.

 Żmudna to była praca, bo przy okazji odświeżyłam stelaże krzeseł, trochę podniszczone. Do tego dość zniszczony blat stołu, szlifowany kilka razy i bejcowany, który służy nie tylko do jedzenia, ale i jako warsztat pracy wszelkiej innej.
 Ponieważ mowa o tapicerowaniu, to wcześniej obicie zmieniła też pufa, ale wtedy nie miałam jeszcze granatowego aksamitu tylko w kolorze brudnego różu i takie też zyskała ubranko. Granatowego zostało jeszcze sporo, ale sił na zmianę brak.
                      Na zdjęciu widoczne kocie sprawki...
Wersja po zmianie, lepsza niż poprzednia,  chociaż granat byłby chyba lepszy.





I to na tyle tapicerowania..........na razie, bo jeszcze jest fotel......
                                                                                          :-))

poniedziałek, 28 marca 2016

Ozdoby wiosenne

na prezent udało się zrobić w ostatniej chwili. Głupio tak jechać w gości z pustymi rękami. A to co zrobiłam to tak świąteczno -wiosenne jest, więc może i dłużej postać.






Kolory różne, z włóczki jaka gdzieś jeszcze została, do tego drobne kwiatki szydełkowe, parę koralików. Wszystkie elementy klejone klejem na gorąco.
I najważniejsze, że obdarowanym się podobały.











A tak wyglądamy na wiosnę :-))


 I na koniec mała inspiracja - jakże prosta a wdzięczna robótka:
                                                                               :-))


piątek, 18 marca 2016

Roleta rzymska

Jest zupełnie nie w temacie wiosenno-świątecznym. Uszyłam ją niedawno z okazji remontu kuchni i na jakiś czas zostanie odłożona do szafy. Jej miejsce zajmie coś bardziej wiosennego. Ponieważ jest jedną z moich prac szyciowych, musi mieć swoje miejsce na tym blogu.
Żmudne odmierzanie
I prasowanie, aby wszystko było równo.
Roleta ma tunel na drążek, ale może też być zakładana na rzep.
W okresie zimowym słońca nie za wiele, więc i rozsuwać nie było potrzeby.
Trochę wiosny, zapachu i koloru.
                                            Oby ta prawdziwa  przyszła jak najszybciej
                                                                           :-))